Akredytowana znieczulica, czyli jak odebrać rodzicom piękno porodu

Bardzo żałuję, że pierwszy wpis po narodzinach Jadzi nie jest radosny, optymistyczny, tryskający szczęściem. Tak powinno być, bo przyjście na świat kolejnego potomka to wielkie święto, ponowna (a wydawało się, że to niemożliwe do powtórzenia!) eksplozja piękna i dobra. Jednak żałujemy, że tym razem to piękno porodu zostało nam odebrane, że chcielibyśmy móc cofnąć czas i inaczej to rozegrać, że gdyby to był nasz pierwszy …

Słodko? Gorzko! Czyli wesele bezalkoholowe

Polska tradycja przyjęć weselnych jest przebogata. Ślub, no wiadomo, ma swoje ramy, ale to w trakcie wesela objawia się prawdziwy duch rodziny i kreatywność młodych. Czego nie zagra nam uparty organista , to sobie możemy dograć i najczęściej dotańczyć na weselu. Oczywiście: biała suknia, przyśpiewki, oczepiny… Takie przyjęcia albo się kocha albo nienawidzi. Blisko pięć lat …

„Non possumus”? – to takie niemodne… czyli znak pokoju na opak

My, chrześcijanie, to jesteśmy jacyś dziwni. Niby z tego świata, ale nie do końca. Gdy rozmawiamy z ludźmi niepodzielającymi naszej perspektywy – albo którym się wydaje, że podzielają – to finalnie i tak dochodzimy do ściany, której obejść się nie da. Ostatnia sytuacja z kontrowersyjną kampanią „Przekażmy sobie znak pokoju” pokazuje to niemal podręcznikowo.

Pod namiot na Węgry cz. 2 – czyli Balaton i okolice

Zanim zdam relację z dalszej części naszego węgierskiego urlopu  – garść praktycznych informacji. Takie skondensowane praktyczne porady nt. pobytu na Węgrzech znajdziecie w każdym przewodniku i na wielu stronach internetowych. Pokrótce wypiszę tylko to, co istotne okazało się dla nas, z jakich pomocy korzystaliśmy, co nas zaskoczyło i o czym warto szczególnie pamiętać.

Pod namiot na Węgry cz. 1 – czyli Lengyel, Magyar két jó barát

Węgry jako kierunek naszych tegorocznych wakacji zostały wybrane częściowo spontanicznie, częściowo świadomie. W końcu Lengyel, magyar – két jó barát (Polak, Węgier – dwa bratanki), nasza historia niemal od początku była okraszona przyjaźnią, pogoda tam jest dobra, kraj piękny, jedzenie pikantne, torty przepyszne… czego chcieć więcej? Namiot do samochodu i jedziemy!

Pod namiot, czyli o tym jak spędzić wakacje biwakowo i nie zwariować

Wielu osobom wydaje się, że wyjazd pod namiot to takie bieda-wakacje. Niewygodnie, niehigienicznie, męczą się i dręczą. A z małym dzieckiem i w ciąży, to już w ogóle szaleństwo i nieodpowiedzialność. Pozostali mówią tylko: Wow, ale świetny pomysł! Dziś kilka refleksji o tym jak zorganizować taki rodzinny wyjazd (transport: auto – nocleg w namiocie), aby było wypoczynkowo, komfortowo, wakacyjnie i pięknie.

Ni w pięć, ni w dziesięć – czyli nasza kwiatowa rocznica ślubu

Cztery lata – to taka nieokrągła rocznica. Nie pierwsza, ta z wyjątkowym zachwytem i zdumieniem nad szybko upływającym czasem, ani nie piąta, ta pierwsza okrągła, nie mówiąc już o dziesiątej, piętnastej, i tak dalej, w stronę kolejnych, coraz dostojniejszych liczb. Podobno czwarta rocznica – według tradycyjnej terminologii małżeńskich godów – to rocznica kwiatowa (lub owocowa). Podoba mi się!