W Polsce powstał miniserial o dramacie poronienia, który może być szansą na uzdrowienie rozmowy na ten temat w naszych rodzinach; papież Franciszek znów został wykorzystywany jako młot na “polską nienawiść”; powoli przymierzamy się do powrotu do szkoły. Tak mi się ten tydzień rysuje.

6 MILIMETRÓW

Powstaje nowy miniserial (tryptyk filmowy) „6mm”, poświęcony tematowi poronienia – a jest to wciąż temat tabu, szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży, gdy dziecko jest wielkości właśnie ok. tytułowych 6 milimetrów. Mało się o tym mówi, prawie zupełnie nie myśli się kompleksowo w takiej sytuacji, bo cóż to jest 6 milimetrów? Jakie to dziecko, bez przesady, trudno powiedzieć czy pani była matką – no, może miała nią pani zostać, ale nie udało się, bywa. O roli ojca tym bardziej się nie myśli – o tym, co przeżywa mężczyzna, którego przecież dotyczy to równie dotkliwie i boleśnie. Rodzicami dziecka jest się wspólnie (choć na inne sposoby) i od samego początku.

Albo przyjmujemy pełną prawdę przy poronieniu: że umarło dziecko (nienarodzone, kilkutygodniowe), dzięki czemu dajemy mamie i tacie możliwość przeżycia normalnej żałoby, dzięki której łatwiej żyć dalej i mieć nadzieję na udaną perspektywę w przyszłości – albo nie wiemy co powiedzieć, co o tym myśleć, może coś tam było, może nie, przykra sprawa, ale porównywalna z jakimś innym skomplikowaniem zdrowotnym. Kobiety przeżywają samotność i nie mają często z kim o tym porozmawiać, mężczyźni tym bardziej nie potrafią powiedzieć o swoim bólu na zewnątrz…

Dla tych, którzy znają mnie lepiej, albo chociaż uważnie czytają moje teksty na blogu – nie jest tajemnicą, że ten temat jest mi bliski. Trójka naszych dzieci jest w niebie, właśnie takich kilku- albo kilkunastomilimetrowych. Świadomość pełnej prawdy o takiej stracie naprawdę pomaga, pomimo bólu – nie mówiąc o posiadaniu takich bliskich orędowników przy Panu Bogu.

Mam szczerą nadzieję, że produkcja Agnieszki Radzikowskiej i Dariusza Chojnackiego, zmieni szerszą świadomość społeczną w tym temacie. Jest tu jeszcze naprawdę sporo do zrobienia, choćby w kwestii prawa do godnego pochówku dziecka nienarodzonego, co wciąż jeszcze napotyka różne bariery. Wykorzystanie formy miniserialu to odważny krok w dobrą stronę, można tylko kibicować!

Więcej informacji o serialu “6mm” można znaleźć na profilu facebookowym Teatru Śląskiego. Serial będzie dostępny w dniach 26-28 sierpnia – na teatralnym kanale YouTube.

MŁOTKOWANIE PAPIEŻEM

Tak naprawdę to nie wiem, czy bardziej mnie to smuci czy przeraża (a może nawet trochę śmieszy) – otóż po raz kolejny (ale tym razem to naprawdę niezwykłe) wzmożyli się i chóralnie zakrzyknęli z euforii swoiści franciszkolodzy, czyli eksperci od papieża Franciszka, charakteryzujący się wyjątkową umiejętnością takiego doboru wypowiedzi Ojca Świętego, żeby udowodnić, jak to Kościół w Polsce jest antypapieski, antykatolicki i antyewangeliczny, a nad naszym krajem unosi się coraz gęstsza, ciemna chmura nienawiści powodowanej fanatyzmem religijnym, której swąd dociera aż do nosa Pontifexa, dlatego właśnie napisał on był poniższy tweet:

Poszła cała lawina: słowa papieża zacytowano chyba wszędzie, a najgłośniej w środowiskach, które za nic mają nauczanie Kościoła, ale gdy jest okazja wykorzystać instrumentalnie słowa papieża w toczącym się w naszym kraju sporze światopoglądowym (ostatnio szczególnie głośno w kontekście rewolucji LGBT), czynią to nader chętnie. Smutne, że do tego chóru dołączają też ludzie Kościoła, wykorzystujący z kolei takie cytaty do okładania po głowie swoich braci katolików – tych, którzy inaczej rozumieją swoje katolickie powinności, inaczej rozkładają akcenty w doktrynie, inaczej patrzą na tradycję, wyciągają inne wnioski z oceny rzeczywistości, nie widzą nic złego w aktywnej obronie symboli religijnych, nawiązywaniu do tradycji hufców, rycerskości, i całej tradycji „Kościoła walczącego”. Oczywiście w tej przestrzeni zdarzają się nadużycia, przeinaczenia Ewangelii, jakieś marginalne środowiska, podpisujące pod powyższym tweetem, że „to nie jest prawdziwy papież” i inne tego typu głupoty. Niektórzy twierdzą, że to tylko udowadnia ich tezę o straszliwych fanatyzmie religijnym, który pączkuje w Polsce – według mnie jest to zdecydowanie wyolbrzymiony i przesadzony alarm.

Co do samego tweeta – nie jest to nic innego jak zdanie żywcem wyjęte ze słynnej deklaracji międzyreligijnej z Abu Zabi (luty 2019), podpisanej przez papieża Franciszka i wielkiego imama Al-Azhar. Dlaczego papież przywołał tę deklarację? Ponieważ 22 sierpnia to „Międzynarodowy Dzień upamiętniający ofiary aktów przemocy ze względu na religię lub wyznanie”, ustanowiony przez ONZ, i to jest JEDYNY powód powyższego tweeta, a nie jakieś mityczne zwrócenie uwagi przez papieża „polskim biskupom, przepełnionym nienawiścią” albo „polskim narodowcom”. Nawiasem mówiąc, dokument ten w równym stopniu potępia też m.in. aborcję, eutanazję, oraz eksperymenty kulturowe (cywilizacyjne), do których przymusza się ludzi w różnych społecznościach… ale tego lewicowi franciszkolodzy już nie zauważają.

To wszystko wpisuje się w długą już tradycję czytania Franciszka na wyrywki, tylko tych zdań, które nam pasują – żeby przywołać tylko chyba numer jeden na tej liście, czyli słynną wypowiedź nt. homoseksulizmu („kim jestem, żeby osądzać?”), zatrzymując się w połowie wypowiedzi, w której to papież wyraźnie rozgranicza osobę dotkniętą homoseksualizmem od czynów homoseksualnych które są grzechem, i od lobbowania na rzecz tzw. kultury gejowskiej, które to lobbowanie zdecydowanie krytykuje. Czyli po prostu przywołuje nauczanie Kościoła, nic nowego, i tylko w takim kluczu należy odczytywać wypowiedzi Franciszka.

A tak w ogóle, to wykorzystywanie wypowiedzi papieskiej, której kontekst wskazuje na dramat cierpienia ludzi, żyjącym w zagrożeniu ze strony terroryzmu religijnego (zwykle islamskiego), jako wymierzonych w polskich katolików… to nie tylko jakieś kuriozum, ale też brak szacunku dla tych, którzy rzeczywiście i realnie cierpią – nieraz tracąc życie – z rąk fanatyków i ekstremistów, zabijających z Bogiem na ustach.

Tym zaś, którzy przywołany tweet papieski wykorzystują do krytyki aktywności tych świeckich katolików, którzy, tak jak potrafią, starają się bronić symboli religijnych i sfery publicznej przed profanacjami, zniewagami i atakami ze strony agresywnych środowisk (to nie chodzi o „bronienie Boga”, tylko bronienie naszych dzieci, naszego dziedzictwa i naszej wolności), a szczególnie do krytyki wspólnot odwołujących się do tradycji „militarnych” dedykuję poniższy fragment papieża Franciszka, skierowany do Rycerzy Kolumba. Mnie osobiście, jeśli miałbym szukać jakichś wzorów do naśladowania, godnych pochwały, przychodzą na myśl właśnie inicjatywy odwołujące się do idei rycerstwa, męstwa, takie jak Rycerze Kolumba czy Rycerze Jana Pawła II – robią świetną robotę: ewangelizacyjną, formacyjną, charytatywną, kulturalną itp.

Jego Świątobliwość jest wdzięczny za aktywną rolę, jaką Rycerze Kolumba odgrywają w walce z usiłowaniami ograniczenia wolności religijnej do sfery prywatnej, w obronie jej właściwego miejsca na forum publicznym i w zachęcaniu wiernych świeckich do podjęcia misji kształtowania społeczeństwa, które odzwierciedla prawdę Chrystusa i wartości Jego Królestwa. Tak jak to jasno powiedział Ojciec Święty w swojej adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium „Ziemia jest naszym wspólnym domem, i wszyscy jesteśmy braćmi”; dlatego też „nikt nie może od nas domagać się, abyśmy usuwali religię w przestrzeń tajemniczego wnętrza osób bez żadnego jej wpływu na życie społeczne i narodowe, nie przejmując się kondycją instytucji społeczeństwa świeckiego, bez wypowiadania się na temat wydarzeń, które interesują obywateli” (No. 183).

W tym względzie szczególnie ważne jest dobrze nam znane i ciągle rosnące zagrożenie integralności małżeństwa i rodziny. Wymaga to nie tylko czujności i konsekwentnego publicznego świadectwa, ale również przekonującego przedstawienia chrześcijańskiej nauki moralnej w świetle mądrej wizji antropologicznej skupiającej się na godności ludzkiej i na prawidłowym używaniu danej nam przez Boga wolności. Ojciec Święty wdzięczny jest waszemu Zakonowi za troskę, by instruować członków w wierze i zaszczepić w nich mocne poczucie odpowiedzialności obywatelskiej.

List na obrady 132 Konwencji Rycerzy Kolumba

SZKOŁA

Jutro pierwsza rada pedagogiczna, na tydzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Pierwsza organizowana nie w sposób zdalny, online – ale na żywo, w budynku szkoły. Chociaż wiele osób obawia się tego, jak będą wyglądać pierwsze tygodnie w szkole, z bezprecedensową przerwą fizycznego kontaktu, trwającą pół roku, to ja jednak jestem pełen ostrożnej nadziei.

Cieszę się, że wracamy – i jeśli się czegoś na serio obawiam, to różnych biurokratycznych/odgórnych zarządzeń, które mogą tę naszą szkolną rzeczywistość mocno utrudnić. Wierzę w zdrowy rozsądek ludzi odpowiedzialnych za rozporządzenia, regulaminy, przepisy i wykładnie (choć ta wiara napotyka też różne próby) i daję pewien kredyt zaufania moim przełożonym, od stopnia dyrekcji po ministerstwo.

Koronawirus? Jest, i prawdopodobnie zostanie z nami jeszcze dłużej, niż się spodziewaliśmy. Na moją intuicję musimy robić wszystko, żeby chronić przed nim siebie, naszych bliskich i ludzi dookoła – ale jednocześnie robić wszystko, żeby maksymalnie normalnie żyć i funkcjonować.

A przede wszystkim, tak po ludzku – cieszę się, że wracamy. Uczę w szkole dopiero rok, lubię tę pracę pomimo różnych trudności, i zdecydowanie wolę spotkać się z uczniami i innymi nauczycielami twarzą w twarz, spojrzeć w oczy (nawet jeśli z maseczką lub przyłbicą), a nie w okienku komputera. Nic nie zastąpi żywego spotkania, tylko wtedy jest możliwe nawiązanie pełnej relacji, współpracy, dialogu, towarzyszenia na pewnej drodze edukacji (i, jak w moim przypadku, doprowadzenia do spotkania z Bogiem). Oby więc jak najmniej potrzeby korzystania z jakichś systemów mieszanych, czy łączenia edukacji tradycyjnej z lekcjami online. Święty Janie Chrzcicielu de la Salle, patronie nauczycieli, masz sporo roboty!

 Ten wpis jest moim przeglądem minionego tygodnia z cyklu “2 plus 1, czyli tygodniowy kubek miodu z łyżeczką dziegciu”. O jego zasadach możesz przeczytać tutaj. Jeśli spodobał Ci się powyższy tekst, możesz go udostępnić. Zachęcam również do komentowania poniżej.