Moja wielkopostna radość #2, czyli małżeństwo

Nie mam zamiaru stworzenia w tym miejscu laurki dla mojej żony, chociaż to oczywiste, że Elżbieta jest ukochaną kobietą mojego życia, piękną i wspaniałą. Chcę podzielić się moją radością z faktu noszenia obrączki z jej imieniem – właśnie teraz, bo skoro Wielki Post jest czasem nawrócenia, to chciałbym nawracać się także jako mąż. A tego nie da się robić bez …

Nogi, nogi, nogi rozchodzone – czyli o niecierpliwym maluchu

Jest taki dźwięk, którego nie da się pomylić z żadnym innym. Wyobraźcie sobie wazon z grubego szkła (taki, który nie tak łatwo rozbić), spadający z kredensu na drewnianą podłogę. Albo dużą, drewnianą kolumnę, przewróconą na jeden bok. Uderzenie solidnego młota o grubą deskę. Jedno, mocne, konkretne uderzenie; głuche, bez żadnego rezonowania; takie głębokie „łuP!” o twardą, suchą i nieczułą podłogę, …