Witaj na naszym blogu! Cieszymy się, że możemy Cię gościć - jednak od razu zastrzegamy, że na naszej stronie trwają jeszcze ostatnie czynności remontowe po jej odświeżeniu, dlatego trzeba się poruszać wśród wirtualnych rusztowań i folii malarskich...
Możesz czytać nasze wpisy, gorąco do tego zachęcamy, ale może się zdarzyć, że nie wszystkie treści będą wyglądać tak, jak powinny. Prosimy o wyrozumiałość :)

Category

Życie

Życie

Trudna miłości kochanej ojczyzny, czyli o dwóch marszach, jednej Polsce i jednym niebie

Dwa marsze na 11 Listopada to całkiem niezła ilustracja rozdwojenia społeczeństwa w naszym kraju, politycznego podziału na dwa symboliczne obozy. Każdy ma prawo do swoich poglądów, ale z drugiej strony nieuczciwe jest sprowadzanie naszych wyborów tylko do tych dwóch środowisk, i to rozłącznie. Nie kupuję opowieści pt. „Dobry marsz i zły marsz”, „Kto z nimi, ten przeciwko nam” itd. Mam wrażenie, że reżyserowana (nie do końca rzeczywista) polaryzacja społeczeństwa proponuje alternatywę: „maszerujesz z Komoruskim albo z patriotami” vel „maszerujesz z Prezydentem albo z nacjonalistami”. Zwariować można.Czytaj dalej

Podobne artykuły
Życie
Odtrutka na „opłakane zdziczenie” – czyli polecam poczytać prymasów
24 lipca 2017
Życie
Tak mu dopomóż Bóg – czyli nowy prezydent omadlany
5 sierpnia 2015
Życie
Niestrawny popis ciasteczkowego bigosu, czyli o fiksacji politycznej
11 maja 2015
Kościół, Życie

Pasterz i czarna owca, czyli o miłości Wyszyńskiego do Bieruta

Słowa uczą, przykłady pociągają. Mówić o obowiązku miłości nieprzyjaciół można bez końca, ale pokazanie praktycznego exemplum jej zastosowania ma o wiele większą wartość. Dla mnie jednym z najbardziej przejmujących i czytelnych uwidocznień chrześcijańskiego wzorca tegoż jest stosunek kardynała Stefana Wyszyńskiego do Bolesława Bieruta, czyli: ówczesnego Interrexa Polski do jej najbardziej haniebnego Prezydenta w historii; giganta intelektu do miałkiego aparatczyka; wielkiego patrioty do zdrajcy narodu; sługi Bożego do jawnego wroga Kościoła.

Czytaj dalej

Podobne artykuły
Życie
Odtrutka na „opłakane zdziczenie” – czyli polecam poczytać prymasów
24 lipca 2017
Dom i rodzina
Między obrączką a pieluchą, czyli dzień ojca i rocznica ślubu w jednym
23 czerwca 2017
Czytamy, oglądamy, słuchamy, Życie
Ależ sz(t)uka kochania – czyli coś nie działa, Pani Michalino
24 lutego 2017
Życie

Psie niebo, czyli o anielskiej (?) Grandzie

Jedną z częstych i ulubionych naszych zabaw z Grandą (na zdjęciu poniżej) jest jej dubbingowanie, czyli mówienie swoim głosem tego, co ona aktualnie może myśleć – albo lepiej: co ma wypisane na swojej psiej twarzy. Śmiechu przy tym, co niemiara; kto posiada (lub posiadał) choć jednego psa, ten chyba doskonale wie, o co chodzi. Czytaj dalej

Życie

Ziewanie z brzucha, czyli robić to, co do nas należy

Proszę Państwa, oto krótki fragment z usg-owego podglądu małej, niczego nieświadomej, Basi (mam nadzieję, że za kilka lub kilkanaście lat nie będzie miała o to do mnie pretensji!) sprzed niecałego tygodnia. Dzisiejsza technika jest coraz bardziej niesamowita: ładnie i wyraźnie widać zarys główki, wszystkich czterech kończyn, kręgosłupa, żeber, wreszcie – małe bijące serduszko, w widoku którego – przyznaję się nie bez pewnej nieśmiałości – od razu się zakochałem.Czytaj dalej

Podobne artykuły
Dom i rodzina, Życie
Nie złość się, tylko współczuj – czyli reakcja na dziecięcą bójkę
4 lipca 2017
Dom i rodzina
Ruch jednokierunkowy – czyli ojcostwo, które nic mi nie daje
1 lutego 2017
Dom i rodzina, Życie
Akredytowana znieczulica, czyli jak odebrać rodzicom piękno porodu
17 listopada 2016
Życie

Na co to ryzyko? Czyli po co to wszystko

Na co to ryzyko, po co to ryzyko, na co to, po co to, na co to jest?

Powyższe zdanie można spróbować przeczytać kilka razy, coraz szybciej. Następnie można je zaśpiewać, jak gamę (do góry), stawiając na każdym dźwięku po trzy sylaby – i oto mamy gotowe ćwiczenie na dykcję, które po raz pierwszy usłyszałem na próbie jednego z chórów parafialnych, w którym miałem przyjemność (dawno, dawno temu…) przez kilka lat śpiewać. Uznałem, że to doskonałe motto pierwszego wpisu na tym blogu.Czytaj dalej

Zamknij to okno