Laurka w zastępstwie, czyli życzenia dla wyjątkowej mamy

W Dzień Mamy dzieci zwykle wykonują laurki dla swoich mam – ponieważ ja już od bardzo dawna swojej mamie mogę ofiarować jedynie modlitwę, postanowiłem wyręczyć pewne dzieci w wykonaniu ich laurki… bo są jeszcze za małe, żeby ją samodzielnie zrobić. Chciałbym postawić dziś na piedestale i odpowiednio uhonorować pewną szczególną mamę – mamę moich dzieci!

Nie ma jak u mamy

Wiem, wiem: każda mama zasługuje na szacunek, to prawda. Oboje rodzice są ważni, ojcostwo i macierzyństwo to dwie równoważne części, konieczne do dobrego wzrostu i wychowania dzieci – ale w naszej kulturze i tradycji rola matki jest jednak szczególna. I słusznie. To ona spędza większość czasu z dziećmi, od pierwszych chwil ich życia, to ona poświęca im swój czas, daje swoje ciepło, karmi na własnej piersi (jeśli może), bardzo często rezygnuje z kariery i aktywności zawodowej, żeby „siedzieć z dziećmi w domu”.

„Siedzenie w domu” to oczywiście jedna z największych współczesnych językowych pomyłek: w istocie jest to praca 24h/7, bycie zawsze do dyspozycji berbecia, gotowość na poradzenie sobie w każdej możliwej sytuacji, ogarnianie tysiąca rzeczy jednocześnie, wymyślanie obiadu z niczego i nagła zmiana menu, gdy zawartość talerza nagle nie przypasuje jaśnie paniczowi/księżniczce, zrobienie zakupów, posprzątanie, wyprowadzenie psa… i jakimś cudem znalezienie chwili dla siebie, dla własnej regeneracji, a nawet (!) wzięcie prysznica i przebranie się z piżamy. I mnóstwo innych rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

To żadne odkrycie Ameryki, że matka po odchowaniu małych dzieci (mniej więcej do czasu ich pójścia do przedszkola) powinna być traktowana przez rekruterów jak prawdziwy skarb, cenny nabytek w większości firm i przedsiębiorstw, gdzie ceni się zdolność organizacji czasu, sumienność, umiejętności logistyczne, zaradność, radzenie sobie ze stresem, kreatywność (choćby przy wymyślaniu nowych zabaw) i mnóstwo innych cech, które każda mama w sobie wyrabia.

Matka podwójna

I tak, każda mama, wychowująca swoje dziecko, zasługuje na szacunek – ale ośmielę się stwierdzić, że matka wychowująca dwoje dzieci, gdzie różnica wieku między nimi jest poniżej 2 lat, zasługuje na szacunek szczególny. A to ze względu na to, że wszystkie te powody, które wymieniłem powyżej, trzeba pomnożyć w ich intensywności, tak mniej więcej dwukrotnie. Porównywalną sytuacją (a nawet jeszcze bardziej wyjątkową) jest chyba jedynie zajmowanie się bliźniakami 😊

Taką właśnie mamą jest moja Ela – i może za rzadko jej to mówię lub okazuję, dlatego w tym miejscu, dziś, chciałbym wyrazić jej ogromną wdzięczność i podziw za to, co robi. Nie wiem, czy ja bym na jej miejscu sobie z tym wszystkim poradził. Ba, co tu zgadywać – ja po kilku godzinach pewnie bym skapitulował. Jej cierpliwość, oddanie, ciepło, uwaga i miłość, jakie oddaje naszym córkom – chwytają za serce!

Dzieci, jak wiadomo, nie są w centrum rodziny – w tym miejscu znajduje się nasza małżeństwo, ono jest najważniejsze. Tyle teoria, w praktyce każdy rodzic wie, jak jest, urodzenie dziecka zmienia dosłownie wszystko. A jeśli po około półtora roku pojawia się drugie, to dopiero zaczyna się jazda bez trzymanki. Zajmowanie się noworodkiem, w czasie gdy starsza siostra jest jeszcze malutka i potrzebuje mnóstwa uwagi – to nie do wyobrażenia wcześniej. Gdy starsze dziecko ma chociaż trzy/cztery lata, to już duża różnica w tym wieku. Widzimy to po Basi: to, jak bardzo się zmieniła przez ostatnie pół roku życia Jadzi, to prawdziwa rewolucja!

Taka jaka jesteś, jesteś fajna!

Ela ma czasami gorszy dzień, wtedy cały świat zdaje się ją przekonywać, że nie nadaje się do roli mamy, że jest w tym beznadziejna, nie radzi sobie, wszystko ją przytłacza, nic nie wychodzi, na nic nie ma siły, ma już dość, niech ktoś te dzieci stąd zabierze, albo może zamontuje im jakiś wyłącznik, ja chcę spać! ja chcę do ludzi! aaaaaaaaaa!!!

Która mama tak nie ma, choćby co jakiś czas?

Na szczęście takich dni jest mniej. W zdecydowanej większości czasu fajnie jest z tymi naszymi szkrabami – no bo jak ma być, jak one takie wyjątkowe i niezwykłe?

Kochanie! Nie jesteś idealną mamą – bo takich nie ma. Gdyby jednak spytać Basię lub Jadzię, to potwierdzą, że lepszej mamy nie mogą sobie wyobrazić, przede wszystkim dlatego, że jesteś z nimi cały czas. Niemożliwe, żeby to w przyszłości nie zaprocentowało pozytywnie.

To oczywiste, że jesteś najlepszą mamą dla naszych dzieci, inaczej bym nie poprosił Cię o rękę kilka lat temu 😊

Wszystkiego, co najlepsze! Dziś wieczorem Cię całą naszą trójką wycałujemy, jak się da – a gdy tylko nadarzy się realna okazja, to wynagrodzę Ci Twoją pracą tak, jak na to zasługujesz.

W moim przedszkolu dzieci uczą się wierszyka, której końcówki muszę nauczyć za rok Basię:

Jeden dzień najpiękniej w mym sercu jaśnieć musi: dla jednych to Dzień Matki, a dla mnie Dzień Mamusi!

  • Uff jak dobrze czytać takie piękne teksty 😉
    No i poczułam się osobiście dowartościowana, jako mama czwórki, gdzie każde kolejne dziecko przychodziło co dwa lata. W sumie nawet jakoś nie sądziłam że to szczególnie trudne, bo widzę raczej plusy takiej sytuacji… ale jak tak pomyślę to faktycznie – życie czasem przypomina grę strategiczną na poziomie hard.
    Pozdrawiam ciepło, zwłaszcza dzielną mamę 😉

    • Jan

      Mama czwórki zasługuje na szczególne dowartoświowanie 😉 Pozdrawiamy również!