Krzyczycie na swoje dziecko, gdy robi jakąś krzywdę drugiemu? To chyba najczęstsza reakcja rodziców w takiej sytuacji. Ciekawą – alternatywną – poradę znalazła jednak Ela w książce F. Adele i M. Elaine „Rodzeństwo bez rywalizacji”. Chwilę o niej pogadaliśmy!

Basia ma trochę ponad 2 lata, Jadzia około 7 miesięcy. Dziewczynki zaczynają się już ze sobą… może „bawić” to stwierdzenie trochę na wyrost, ale na pewno spędzają ze sobą czas. Młodsza wpatrzona jest w starszą i śledzi każdy jej krok – natomiast pierworodna uczy się, jaka jest różnica pomiędzy drugorodną a lalami i misiami, z którymi można wyprawiać najprzeróżniejsze akrobacje. Zdarza się, że czasami nie zauważa jeszcze tej różnicy… W tym wieku trudno to nazwać klasyczną bójką, chociaż bicie zdarza się już na serio (albo gryzienie), jednak często jest nieświadome, a nawet dla zabawy – dziecko tego jeszcze nie wie.

J: Kochanie, powiedz mi jeszcze raz o tej zasadzie reagowania „nie przez złość”, na dziecko. Gdzie to przeczytałaś, w tej książce?

E: Mówisz o tym, żeby zwrócić uwagę na to drugie dziecko, tak?

J: Na ofiarę?

E: Na ofiarę, tak. Nie zwracasz się w ogóle do tego dziecka, które coś spsociło, tylko biadolisz nad tym poszkodowanym.

J: Na przykład, jak Basia wali piąstkami po głowie Jadzię, to nie krzyczę na Basię?

E: Nie. To znaczy oczywiście masz ją ochronić, żeby nie waliła dalej, tak… odizolować.

[Do rozmowy włącza się Basia]

B: Basia Jadzi puk puk!

E: I zwracasz się do tego dziecka, np. „Ojej, biedna Jadzia, ale ją zabolało!”. Zobacz, jak Basia ładnie na to reaguje!

J: I czego Basia się wtedy uczy? Tego, że ważniejsza jest ofiara?

E: Nie, Jadzia nie jest ważniejsza – chodzi o to, że Basia widzi wtedy konsekwencje tego, co zrobiła

J: A jeśli nauczy się, że konsekwencją będzie tylko krzyczenie na nią, to nic to nie da, tak?

E: Da to, że ewentualnie nie będzie tego robiła tylko dlatego, że ty krzyczysz – a nie dlatego, że to kogoś boli.

B: Basia Jadzi puk puk!” [Basia zaczyna pokazywać: uderza się energicznie w swoją główkę]

J [do Basi]: Basia tak zrobiła Jadzi? I Jadzię bolało chyba, prawda?

B: Taaaak…. Płaka Jadzia! Taaak…

E: Wiesz, jeszcze innym krokiem, tylko wydaje mi się, że Basia jest jeszcze za malutka, jest pokazywanie, jak się inaczej „wyżyć”, gdy rodzeństwo się pokłóci między sobą, złości się – np. Jadzia coś tam jej zrobi, coś zabierze itd., wtedy nie powinniśmy pokazywać Basi, że w takich sytuacjach wrzeszczymy wszyscy na siebie nawzajem, tylko trzeba jakoś inaczej to rozładować. Ona [autorka książki] proponowała, żeby np. narysować, jak bardzo jesteś zły na tę osobę. Żeby nie reagować agresją na agresję – bo faktycznie, wrzeszczenie na dziecko powoduje, że ono się jeszcze bardziej nakręca, samo staje się bardziej agresywne.

J: OK. I to faktycznie działa?

E: Moim zdaniem tak! Pewnie nie do każdego dziecka, i nie zawsze, ale…

Ale warto próbować 😊 To nie zawsze proste, bo trzeba powstrzymać swoją aktualną emocję i odruch rodzicielskiego ochrzanu – ale gdy zaczęliśmy stosować tę zasadę w praktyce (no, staramy się), to naprawdę widać efekty. Na początku Basia nie wszystko łapała, ale po kilku takich razach zauważała ból Jadzi i razem biadoliła. Polecamy!

Oczywiście nie chodzi tu o brak stanowczości z naszej strony, gdy dziecko robi coś ewidentnie złego (tym bardziej, gdy krzywdzi kogoś innego) – ale o rozłożenie akcentów. Im szybciej nasze dzieci nauczą się, że nie robi się czegoś nie z powodu krzyku rodziców, ale z uwagi na drugą osobę, tym lepiej.

A Wam udaje się wprowadzić taką zasadę w życie?