Oddech i odpowiedź – czyli psalm responsoryjny

W starożytnym Rzymie śpiew psalmu był tak ważny, że imię śpiewaka podawano do wiadomości papieżowi, który miał sprawować daną liturgię. Dziś psalm traktujemy bardziej po macoszemu: ktoś tam coś śpiewa (czasami niewidoczny, z tyłu kościoła), uwagę skupiamy może na refrenie. Tymczasem jest to słowo Boże: medytujemy je, i na to, co słyszymy… odpowiadamy tym samym.

Bóg daje nam podczas Eucharystii dwa pokarmy: przede wszystkim swoje Ciało, ale wcześniej – Słowo. Stąd mamy w kościele dwa stoły: ołtarz, czyli Wieczernik i Golgotę, oraz ambonę, czyli stół słowa Bożego. Liturgia słowa to bardzo ważna część mszy świętej. Jej punktem centralnym jest czytanie i słuchanie słowa Bożego, czyli słów Pisma Świętego – natomiast pomiędzy czytaniami swoje ważne miejsce ma śpiew psalmu.

Psalm to oddech i odpowiedź – jest pomiędzy czytaniami, ale to nie przerywnik, wręcz przeciwnie. To również słowo Boże, podane w bardziej medytacyjnej formie – a jednocześnie nasza odpowiedź Panu Bogu. Przez psalm prowadzimy dialog z Ojcem, Jego słowami.

Ten wpis jest częścią cyklu „Tu jest kościół, tu się śpiewa!”, w którym piszę o śpiewie w kościele podczas mszy świętej: o jego znaczeniu i o tym, jak powinien wyglądać. Zajrzyj do pozostałych dotychczasowych wpisów:

  1. Tu jest kościół, tu się śpiewa – czyli pokaż, że kochasz
  2. Niedoceniany początek – czyli o śpiewie na wejście
  3. Kyrie eleison? Na durowo! – czyli śpiew po akcie pokuty
  4. Ale że jak? – czyli 6 ciekawostek o Alleluja
  5. Tylko Ty i nikt inny – czyli o hymnie „Chwała na wysokości Bogu”

Na początek pewna uwaga: chociaż liturgia słowa kojarzy nam się najczęściej z tym, że ktoś czyta fragmenty Biblii, a my słuchamy (stąd postawa siedząca przez prawie całą tę część mszalną), natomiast pomiędzy czytaniami śpiewa się psalm – to jednak prawie cała liturgia słowa może być śpiewana, szczególnie podczas jakiejś uroczystości. Poza psalmem, zaśpiewać można wszystkie czytania (nie tylko Ewangelię), wyznanie wiary i modlitwę powszechną. Może z homilią byłby pewien problem… chociaż, gdyby była odpowiednio przygotowana, to czemu nie? 🙂

W każdym razie zwykle czytania oczywiście się odczytuje, natomiast psalm zawsze powinien być zaśpiewany – taka jest natura tej biblijnej formy literackiej. W Kościele pierwszych wieków psalm był jednak bardziej recytowany, a nie śpiewany tak samo, jak inne pieśni lub hymny. Chciano w ten sposób pokazać, że jest to słowo Boże, skierowane do ludu, a nie jakiś śpiew dodatkowy. Wydaje mi się, że dziś brakuje nam trochę takiego akcentu. Zdarza się, że śpiew psalmu traktowany jest jak popis swoich muzycznych umiejętności – a nie powinno tak  być; najważniejsze jest słowo, które się śpiewa, a nie melodia (która jest tylko nośnikiem). Oczywiście nie można przesadzać w drugą stronę: psalm domaga się tego, aby był wykonany godnie, profesjonalnie, na wysokim poziomie muzycznym.

Zapomniany psałterzysta

Sobór Watykański II przywrócił funkcję psałterzysty. To wyjątkowa posługa, polegająca na wykonywaniu psalmu między czytaniami. Dokumenty Kościoła wyraźnie oddzielają psałterzystę od kantora, prowadzącego śpiew ludu. Psałterzysta należy więc do ściślejszej służby liturgicznej, razem z akolitami i lektorami. Jeśli nie ma psałterzysty – psalm może wykonać lektor. Tymczasem w Polsce nie mamy takiej świadomości. Najczęściej psalm śpiewa organista, która ma inną funkcję w liturgii. Zdarza się też, że psalm śpiewa ktoś przypadkowy, bez należytego przygotowania: albo dziecko ze scholii, „bo ładnie śpiewa”, albo jakiś profesjonalny muzyk, bo też „ładnie śpiewa” – tymczasem psalm to słowo Boże, a nie tylko śpiew solowy.

Psałterzysta powinien być do swojej funkcji odpowiednio przygotowany – pod względem muzycznym i liturgicznym. Poprawne wykonanie psalmodii nie jest wcale tak proste, jak mogłoby się wydawać: trzeba w pewien sposób „czuć” psalm, jego naturę, formę, również tradycję wykonawczą (pod względem specyficznego akcentowania sylab, umiejętności recytacji tekstu, zwolnienie tempa przy kadencji itd.). Pomijam w tym miejscu takie oczywistości jak ćwiczenia z wymowy i dykcji, czy prawidłowego oddychania. Psałterzysta nie powinien zwracać uwagi na swoją osobę – tylko na to, co podaje wiernym. A żeby to zrobić, trzeba się tego dobre nauczyć; bez odpowiedniej formacji i wychowania jest to w zasadzie niemożliwe.

Z ambony

Psalm, jako słowo Boże, powinien być wykonany z ambony – to jest jego naturalne miejsce. Ewentualnie, jeśli nie ma odpowiednich warunków (brak ambony itp.), można go wykonać od ołtarza. W polskiej praktyce, jeśli psalm śpiewa organista (co samo w sobie nie jest złe, po prostu wykonuje wtedy funkcję psałterzysty), to prawie zawsze śpiewa go od organów, najczęściej gdzieś z tyłu kościoła. A to najgorsze możliwe miejsce do śpiewania psalmu – wyobraźmy sobie, że ktoś czyta czytanie, będąc niewidocznym. Miejscem wykonywania czytań (a psalm jest w zasadzie jednym z nich) jest ambona, i tyle. To, że psalm śpiewa organista, siedząc przy organach, jest efektem lenistwa: samych organistów, ale jeszcze bardziej ceremoniarzy, lektorów, wreszcie księży odpowiedzialnych za formację służby liturgicznej.

Psalm powinien być wykonywany tylko przez jedną osobę, nigdy wielogłosowo. Na szczęście praktyka śpiewania psalmu przez kilka osób jest coraz rzadsza – ale na wszelki wypadek warto to zaznaczyć.

Oczywiście nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że psalm ze swojej natury domaga się śpiewu – choć przepisy pozwalają na jego odczytywanie, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Jak śpiewać psalm?

Gdy myślimy „psalm”, to często automatycznie dodajemy „responsoryjny” – i rzeczywiście sposób responsorialny jest najczęściej stosowany w wykonywaniu psalmu pomiędzy czytaniami. Respons to nic innego jak refren. W taki sposób wydrukowano psalmy w lekcjonarzu. Taka metoda chyba najlepiej pomaga oddać medytacyjną funkcję psalmu: słowo Boże (w refrenie) przewija się pomiędzy zwrotkami, a jednocześnie jest naszą – wiernych – odpowiedzią.

Zdarza się, że tym responsem jest słowo Alleluja (w tzw. psalmie allelujatycznym) – wtedy oczywiście nie wstajemy, bo to nie aklamacja przed Ewangelią, ale siedzimy.

Oprócz psalmu responsoryjnego można wykonać psalm na sposób ciągły, tzn. bez refrenu – psałterzysta śpiewa po prostu psalm, a zgromadzeni uczestniczą jedynie przez słuchanie, ewentualnie mogą go wykonywać wszyscy razem (cały kościół śpiewa wspólnie psalm!). Ja śpiewam psalm w taki sposób wtedy, gdy na mszy jest bardzo mało ludzi, a szczególnie wtedy, gdy odczuwa się bardzo niską aktywność w zgromadzeniu, np. na niektórych mszach pogrzebowych lub ślubnych…

Warto pamiętać, że psalm powinien być zachowany również w swojej formie – czyli nie można go zastępować żadną pieśnią ani parafrazą.

Psalmy – gotowy modlitewnik

Modlitwa psalmami należy do pierwotnych form liturgicznych Kościoła. Psalmy są obecne jako śpiew medytacyjny i refleksyjny przy okazji różnych wydarzeń. Liturgia Godzin (brewiarz) opiera się na nich, jako codzienna modlitwa Ludu Bożego. Miejsce psalmu podczas Eucharystii też jest bardzo ważne – warto, żeby zadbać o jego dobre przygotowanie i należyte wykonanie. Również ze strony wiernych, nas wszystkich, warto wcześniej zajrzeć do psalmu na dany dzień – tak jak do czytań, z którymi przecież psalmodia jest ściśle złączona.

  • Oj tak. Pan Bóg przemawia w swoim Słowie, także słowie śpiewanym. Pamiętam jak któregoś razu po mocnej nagonce na Kościół w mediach, refren psalmu responsoryjnego „Kościół nie zginie, Bóg jest w Jego wnętrzu” brzmiał bardzo aktualnie i dodawał otuchy.

  • Przy tej śpiewanej homilii mi się Roman Melodos przypomniał 🙂 Da się 😉