Co roku odżywa pytanie: ile właściwie dni trwa Wielki Post? W internecie można znaleźć wiele odpowiedzi na tak zadane pytanie – niektóre z nich mają pewien sens, choć wydaje się, że nawzajem się wykluczają. To jednak tylko pozory, w rzeczywistości możemy zastosować do okresu Wielkiego Postu kilka różnych sposobów liczenia – najważniejsze, żebyśmy na koniec doszli do podobnych wniosków.

Wielki Post nie trwa „około” iluś tam dni – trwa dokładnie tyle, ile ma trwać. Na początku jednak istotne jest ustalenie pewnych definicji, żeby nie mówić o różnych obszarach, nazywając je podobnie. Spójrzmy na tegoroczny kalendarz Wielkiego Postu – i zobaczmy, ile ten okres ma dni:

Krótka historia Wielkiego Postu

Nie można mówić o Wielkim Poście, zapominając, po co on jest – a jego sens to przygotowanie nas do Świąt Wielkanocnych, kulminacji całego roku liturgicznego. Chrześcijaństwo od początku (wzorem zresztą innych religii) używało w tym celu postu, jako świetnego narzędzia, zbliżającego człowieka do Boga, pozwalającego się mu oczyścić, przygotować ciało i duszę. Na początku (w pierwszych wiekach) podstawą takiego przygotowania był post  Wielki Tydzień, czyli okres od Niedzieli Palmowej do Wielkanocy. Później rozszerzano ten czas o kolejne tygodnie, aż wreszcie w IV wieku mamy już udokumentowane wspomnienia o poście czterdziestodniowym.

Liczba czterdzieści nie wzięła się oczywiście znikąd – to jedna z ważnych liczb-symboli w Piśmie Świętym: przede wszystkim 40 dni Chrystus pościł na pustyni, poza tym 40 dni trwał potop, 40 dni i 40 nocy Mojżesz przebywał na Synaju, przez 40 lat Izrael błąkał się po pustyni po wyjściu z Egiptu, 40 dni i nocy Eliasz wędrował na górę Horeb, 40 dni trwało nękanie Izraela przez Filistynów aż Dawid ich zwyciężył, Pan Jezus przez 40 dni pokazywał się uczniom pomiędzy Zmartwychwstaniem a Wniebowstąpieniem… i tak dalej. Czyli to zawsze był okres przygotowania się na coś ważnego, albo też okres sądu/kary za grzechy.

Tak więc odliczając przed Niedzielą Wielkanocną (która wypada zawsze w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, między 22 marca a 25 kwietnia) 40 dni mamy… no, w tym roku to by wypadało 20 lutego, czyli niemal tydzień po Popielcu. Dlaczego tak?

Przede wszystkim zapamiętajmy raz na zawsze: liczby czterdziestu dni nie możemy rozumieć w sensie matematycznym, tylko raczej symbolicznym, biorąc pod uwagę powyższe biblijne źródła.

Druga ważna sprawa: od samego początku tradycja chrześcijańska nie pozwalała pościć w niedzielę, jako dzień pamiątki Zmartwychwstania (niedziela to pierwotne święto Kościoła, „mała Wielkanoc” obchodzona co tydzień) – wręcz zakazywano postu w ten dzień, jak również samego smutku, oraz postawy klęczącej w liturgii. Żeby przed Wielkanocą zachować liczbę czterdziestu dni postnych, dodano sześć dni, które były „zabierane” przez niedzielę, i w ten sposób mamy genezę Środy Popielcowej jako 46. dnia przed Niedzielą Wielkanocną. Tyle całej zagadki, nie że Kościół nie potrafi liczyć, albo że ktoś tu kogoś oszukuje.

Tyle, jeśli chodzi o suchą liczbę dni w kalendarzu – ale to nie wszystko, jeśli chodzi o zagadki liczenia Wielkiego Postu.

Głowa i początek, czyli w końcu kiedy?

Mamy czterdzieści sześć dni przed Wielkanocą, w tym czterdzieści dni postu. Czy aby na pewno? Dokumenty Kościoła jasno precyzują, że Okres Wielkiego Postu trwa od Środy Popielcowej do Mszy Wieczerzy Pańskiej wyłącznie (Ogólne Normy Roku Liturgicznego i Kalendarza, nr 28). Skoro tak, to Wielki Post trwa czterdzieści trzy i jakieś 2/3 dnia – i jest to prawda, bo tyle trwa okres liturgiczny.

W Niedzielę Palmową kapłan czyta takie oto wprowadzenie na początku procesji z palmami: Drodzy bracia i siostry, przez czterdzieści dni przygotowaliśmy nasze serca przez modlitwę, pokutę i uczynki chrześcijańskiej miłości… – wyglądałoby więc na to, że Wielki Post trwa od Środy Popielcowej do Niedzieli Palmowej, a później mamy Wielki Tydzień, który jest już odrębnym czasem. W pewnym sensie to prawda, jednak w liturgicznie (i prawnie) Wielki Tydzień jest częścią Wielkiego Postu, odrębne jest dopiero Triduum Paschalne, które rozpoczyna się Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Jednocześnie: kapłan nie kłamie – w Niedzielę Palmową stwierdza fakt, że oto minęło 40 dni przygotowania serc przez modlitwę, pokutę i uczynki chrześcijańskiej miłości, bo tak właśnie było (zauważmy, że nie mówi tam nic o poście).

Może przynajmniej co do początku Wielkiego Postu nie ma żadnych wątpliwości? Każdy przecież powie, że zaczyna się w Popielec… ale oto w I Niedzielę Wielkiego Postu kapłan odmawia we mszy taką oto Modlitwę nad darami:

Panie, nasz Boże, spraw, abyśmy z należytym usposobieniem złożyli Tobie tę Ofiarę, którą uroczyście rozpoczynamy zbawienny dla nas okres Wielkiego Postu. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Czyli Wielki Post zaczynamy w Popielec, ale rozpoczynamy w niedzielę, kilka dni później? Paradoksalnie też jest w tym pewien sens: po pierwsze, powyższa modlitwa pochodzi z czasów, gdy ten okres rozpoczynano właśnie w 6. Niedzielę przed Wielkanocą, nazywaną Initium Quadragesimae („początek czterdziestnicy”), dopiero w VIII wieku przesunięto początek na Środę Popielcową, nazwaną z kolei Caput Quadragesimae („głowa czterdziestnicy”), dzień publicznej pokuty grzeszników; zresztą na Zachodzie ten dzień ostatecznie przyjął się na stałe dopiero w mszale z 1570 roku. Po drugie, wbrew pozorom i niektórym stereotypom, Popielec nie jest dniem, w którym katolików obowiązuje udział we mszy, natomiast w niedzielę – owszem. Oczywiście w Polsce mamy tego dnia tłumy w kościołach i kolejki w konfesjonałach, i bardzo dobrze, ale jeśli chcemy świadomie czerpać ze skarbca Kościoła, to zasadniczy szkielet treści, które przygotowują nas do Świąt Paschalnych, znajdziemy w liturgii poszczególnych niedziel, w czytaniach mszalnych. Cała reszta wielkopostnej „oferty”, jaką znajdziemy w kościele w tym czasie, to dodatki: pobożność ludowa, zwyczaje, praktyki pokutne itd.. – niezwykle cenne i wartościowe, ale trzeba umieć je ustawić w należytym porządku. Prześledzenie treści zawartych w samych tylko poszczególnych niedzielach (włącznie z zewnętrznie się odRÓŻniającą IV Niedzielą Laetare), to ogromna duchowa przygoda!

Nazwa – myląca?

Na dokładkę: sama nazwa „Wielki Post” jest trochę myląca. W liturgii rzymskiej mamy określenie Quadragesima (po polsku: „czterdziestnica”), co oczywiście nazwiązuje do symboliki, opisanej wyżej. Po Soborze Watykańskim II w wielu krajach zaczęto ten okres nazywać bardziej adekwatnie, np. w Niemczech to będzie Österliche Busszeit („czas paschalnej pokuty”), a we Francji: tradycyjne Carême, ale też La prêparation de la Pâque („przygotowanie Paschy”).

Po polsku mamy tradycyjny „Wielki Post” – ale ta nazwa wprowadza trochę nieporozumień, zaciera rzeczywisty sens:

  • Po pierwsze: „post” nie obowiązuje przez cały ten okres. Według aktualnego Prawa Kanonicznego (kan. 1251) post obowiązuje tylko w dwa dni w roku (oba akurat w Wielkim Poście): w Popielec i w Wielki Piątek. Jeśli nie do końca łapiesz różnicę pomiędzy postem, postem ilościowym, jak to jest z tym mięsem, kiedy co można, kiedy nie, kogo to obowiązuje – zajrzyj koniecznie tutaj, wszystko po kolei i krótko wyjaśnione.
  • Po drugie: oczywiście tradycyjnie zachęca się do podjęcia szerszej praktyki postnej (np. ktoś postanawia nie jeść w ogóle mięsa w tym czasie, albo nie pić alkoholu, odstawić słodycze, gry komputerowe, filmy, seriale, internet, cokolwiek) w tym okresie – albo chociaż w niektóre dni, np. piątki – ale jeśli już ktoś chciałby pościć przez cały okres przygotowania do Wielkanocy, tak jak określa to tradycja, to powinien to robić aż do Wigilii Paschalnej, czyli ponad czasowe ramy Wielkiego Postu.
  • Po trzecie wreszcie: post nie jest jedyną treścią w – no właśnie – Wielkim Poście (w wolnej chwili zachęcam do moich wcześniejszych wpisów wielkopostnych, zwłaszcza tutaj, i oczywiście do cyklu “Moje Wielkopostne Radości!). Stoi obok modlitwy i jałmużny, dopiero w tej triadzie ma głębszy sens, wyizolowany może prowadzić wręcz do jakiegoś egoizmu, skoncentrowania na własnym umartwieniu ale bez kontekstu Boga i całej wspólnoty Kościoła, innych ludzi.
  • Po czwarte: nazwa „Wielki Post” rozmywa pojęcie postu szczególnie w dni niedziel i uroczystości. Niedziela jest dniem, w którym nie powinno się pościć (w Polsce dyskusja na ten temat wyłania się jak potwór z Loch Ness co kilka lat, gdy akurat Wigilia Bożego Narodzenia wypada w niedzielę), co już opisałem wyżej – ale podobnie jest z dniami mającymi rangę uroczystości. W Wielkim Poście niemal zawsze mamy do czynienia z dwoma takimi przypadkami: 19 marca (Uroczystość św. Józefa) i 25 marca (Zwiastowanie NMP). W liturgii używamy białych szat, śpiewamy Chwała, gramy solo na organach, dekorujemy ołtarz kwiatami… pełen pakiet. Post w takim dniu to wręcz objaw ignorancji.

Jak to w końcu jest?

Mamy do czynienia z “miksem” kilku różnych tradycji i źródeł, na przestrzeni historii układających się jednak w pewną całość. Jeszcze raz spójrzmy na tegoroczny kalendarz Wielkiego Postu i podsumujmy:

W tym roku, ponieważ Zwiastowanie wypada w Niedzielę Palmową, tę uroczystość przenosi się na pierwszy wolny liturgicznie termin, czyli dopiero poniedziałek 9 kwietnia (po Oktawie Wielkanocy).

  • Wielki Post to okres liturgiczny, rozpoczynający się w Środę Popielcową (od północy, nie ma wigilii ani I Nieszporów), a kończący się tuż przed Mszą Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek wieczorem. Trwa więc niecałe 44 dni.
  • Post (rozumiany jako post ilościowy) obowiązuje w Środę Popielcową i Wielki Piątek.
  • Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje w Środę Popielcową i wszystkie piątki (chyba, że w jakiś piątek – poza Wielkim Piątkiem – wypada uroczystość).
  • Niedziela i uroczystości należą do liturgicznego okresu Wielkiego Postu, chociaż nie obowiązuje w ten dni (a nawet jest niewskazana) dyscyplina postna.
  • Tradycyjnie post jako ascetyczny okres przygotowania do Wielkanocy (koniecznie obok modlitwy i jałmużny) trwa przez 46 dni, od Środy Popielcowej do Wigilii Paschalnej – wyłączając z niego niepostne niedziele, otrzymujemy 40 dni Czterdziestnicy Paschalnej.