Kaszka z TYM mleczkiem, czyli o moich przygodach laktacyjnych

Zakończyliśmy ważny dla nas etap rodzicielstwa – Basia nie jest już karmiona piersią. Z sentymentem patrzymy w całe bogactwo tego doświadczenia. Dziś chciałabym opowiedzieć o tym słów parę, bo zdecydowanie warto. Dlaczego? Zapraszam do lektury… Tym bardziej, że wkrótce wchodzimy na nową Mleczną Drogę, otwierając się na kolejny cud narodzin – w górę szlaban!

Przepisać sto razy: „rampers to pajacyk bez stópek” – czyli o ciąży męskim okiem

Jakby na to nie patrzeć i jak nie obliczać: krok po kroku zbliża się Wielki Dzień. Basia coraz szerzej przeciąga się w maminym brzuchu (wypychając na nim, jak tłoczek, małe wypustki) i powoli pakuje się już do wyjścia na zewnątrz. Domyślam się, że jeśli teraz nie podsumuję ostatnich 8-9 miesięcy z mojego puntu widzenia – to już nigdy się za to nie …