Dom i rodzina, Życie

Akredytowana znieczulica, czyli jak odebrać rodzicom piękno porodu

Bardzo żałuję, że pierwszy wpis po narodzinach Jadzi nie jest radosny, optymistyczny, tryskający szczęściem. Tak powinno być, bo przyjście na świat kolejnego potomka to wielkie święto, ponowna (a wydawało się, że to niemożliwe do powtórzenia!) eksplozja piękna i dobra. Jednak żałujemy, że tym razem to piękno porodu zostało nam odebrane, że chcielibyśmy móc cofnąć czas i inaczej to rozegrać, że gdyby to był nasz pierwszy poród, to chyba mielibyśmy traumę i duże opory na myśl o ewentualnym kolejnym… Nie jest celem tego wpisu reklamowanie jednego szpitala i zniechęcanie do drugiego – ale fakt jest taki, że choć z Żelaznej do Inflanckiej jechaliśmy osiem minut, to mieliśmy wrażenie przeniesienia się do innego świata. Krótko mówiąc: niebo a ziemia – bez żadnych wątpliwości, gdzie na mapie Warszawy leży jedno, a gdzie drugie miejsce.Czytaj dalej