Trudne sprawy [Małżeństwo jest fajne #4]

Kolejny dzień narzeczeńskich rozważań. Wyobraź sobie siebie w ślubnej sukni lub eleganckim smokingu, a do tego brud za paznokciami. Średnio pasuje, prawda? Na nową drogę życia powinno się wchodzić z maksymalną możliwą jasnością i czystością. Dlatego warto poświęcić trochę czasu na omówienie podstawowej listy potencjalnie trudnych tematów, żeby po ślubie w fazie „docierania” nie otworzyć dodatkowo puszki Pandory.

Nawet jeśli dużo czasu pochłania organizacja ślubu, a wolny czas przyjemniej spędza się w kinie lub po prostu w czułych objęciach, są sprawy, które należy poruszyć w trakcie otwartej rozmowy we dwoje. Nawet jeśli wydają się oczywiste i intuicyjnie czujecie zgodność, niech wybrzmią. Ważna jest nie tylko świadomość stanowiska drugiej strony, ale sama umiejętność rozmowy o istotnych dla was sprawach.

Propozycje tematów przedmałżeńskich znaleźć można w wielu poradnikach dla narzeczonych i na stronach internetowych, często dodatkowo wzbogaconych o dobre praktyki komunikacyjne (nie będę tu zamieszczać drobiazgowej listy – nadawałoby się to na osobny cykl). My korzystaliśmy z książki p. Grzybowskich „We dwoje”, ale jeśli możecie polecić tu inne źródła – zapraszam do komentowania.

Nasza sesja narzeczeńska. Sadyba, maj 2012.

Jeżeli na drodze przedmałżeńskich negocjacji pojawiają się „góry”, to warto je drążyć, a nie omijać. I cóż, dobrze już na wstępie wprowadzić jedną z najpiękniejszych małżeńskich zasad – „niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”. Szybko zauważycie jak wygląda praktyczne zastosowanie tych słów i jakie daje rezultaty. My już w okresie narzeczeństwa toczyliśmy nieskończone boje o kwestie finansowe, nawet nie byłam świadoma jak różnimy się w naszych koncepcjach wspólnoty majątkowej. Tego po prostu nie dało się pogodzić i jedno z nas musiało zaryzykować rozwiązanie proponowane przez drugą stronę. To, co było w sferze materialnej potraktowane po łebkach nadal nam trochę kuleje. Fundamenty jednak mamy i od kilku miesięcy pracujemy, rozmawiamy i uczymy się od mądrzejszych. Być może kasa to mało romantyczny temat na narzeczeński czas, ale dzięki temu dziś czuję się bezpieczniej.

Acha, last but not least, jeśli idzie o czystość narzeczeńskich spraw… Jeśli bardzo zależy Wam na powodzeniu w tych poważniejszych rozmowach o wspólnej przyszłości, warto, niezależnie od waszych dotychczasowych doświadczeń, podjąć wyzwanie wstrzemięźliwości seksualnej. Tak, tak, czyli, że bez seksu! Dlaczego? O tym już jutro!

Wpis powstał w ramach akcji Małżeństwo jest fajne zorganizowanej w ramach Międzynarodowego Tygodnia Małżeństw.