Proszę Państwa, oto krótki fragment z usg-owego podglądu małej, niczego nieświadomej, Basi (mam nadzieję, że za kilka lub kilkanaście lat nie będzie miała o to do mnie pretensji!) sprzed niecałego tygodnia. Dzisiejsza technika jest coraz bardziej niesamowita: ładnie i wyraźnie widać zarys główki, wszystkich czterech kończyn, kręgosłupa, żeber, wreszcie – małe bijące serduszko, w widoku którego – przyznaję się nie bez pewnej nieśmiałości – od razu się zakochałem.
Na koniec Basia widowiskowo i majestatycznie zieeeewa, i nie jest to byle jaki ziew, tylko, że tak powiem… pełną gębą.

I tak się właśnie zastanawiam, czy to ziewanie nie jest kluczem do zrozumienia wszystkiego, w czym uczestniczymy? Kto był choć raz przyszłym, oczekującym rodzicem ten wie, co się wtedy przeżywa, o czym się nieustannie myśli, czego się bardzo boi (chociaż z drugiej strony, miejsca ani czasu by nie starczyło na wymienienie wszystkiego). Tymczasem ten mały człowiek niczym się nie niepokoi, tylko spokojnie ssie swój mikroskopijny palec i ziewa, jakby go to nic a nic nie obchodziło. Podobno co nieco z zewnętrznego świata już do małej Basi dociera a ona jest już tym po prostu trochę znudzona, zachowuje godne naśladowania opanowanie i dystans. Cóż, jeszcze nie wie, co czeka ją później.

Wydaje mi się, że od takiej małej, dwudziestojednotygodniowej dziewczynki można się naprawdę sporo nauczyć. Dystans. Opanowanie. Cierpliwość. Robi to, co do niej należy; ani mniej, ani więcej. Gdyby mogła teraz coś powiedzieć, byłoby to  coś w rodzaju:

„Przestańcie już się o wszystko niepokoić, co będę jeść, w jakim lóżeczku będę spać, w jakim wózku będę jeździć; nudne już te wasze kłótnie o to, czy naprawdę jestem już człowiekiem, czy jeszcze nie (nie widać?!); zieeewać się chce od dyskusji na kogo głosować, co czytać, co oglądać, czy ten świat przetrwa do następnego stulecia, i czy będziemy mieć za co żyć na emeryturze, bla bla bla… Róbcie swoje, a mama (po waszemu: Pan Bóg) już się o wszystko zatroszczy!”

Robić to, co do nas należy – przecież to na wskroś ewangeliczne! W tym przypadku jakże wyraźnie potwierdza się reguła, że dzieci (nawet ważące poniżej 0,5kg) mądrzejsze są od wielu dorosłych.